Miłość silniejsza niż śmierć (o duchach)

Gdy tworzy się miłosna więź na poziomie duchowym pomiędzy dwojgiem ludzi, połączenie to jest niezwykle silne. Ta więź wykracza poza ślubny welon i przetrwa granice narzucone przez śmierć ludzkiego ciała. Z tysięcy historii, ta, którą za chwilę przeczytasz, wyjątkowo utkwiła w moim umyśle.

Pewnej piątkowej nocy prowadziłem warsztat w North Hollywood w Kalifornii. Przed jego rozpoczęciem wszedłem do sąsiedniego pokoju, by się przygotować. Rzadko kiedy duchy niepokoją mnie przed rozpoczęciem seansu, lecz czasami ma to miejsce. Tak było i teraz. Nagle usłyszałem kobietę mówiącą: „Proszę, pomóż mojemu Frankiemu. Zgubił swą drogę”. Wysłałem myśl do tego żeńskiego ducha, by podał mi swoje imię. „Karen” – padła odpowiedź. Karen uświadomiła mi, że jest żoną Frankiego. Często trzymam podkładkę do pisania, by móc zanotować szczegóły, jakie otrzymam wraz z wypowiedzią ducha. Tego wieczoru nie było inaczej. Zapisałem imiona Frankiego i Karen na mojej podkładce. Powiedziałem Karen, że będę kontynuował rozmowę z nią podczas warsztatu. Wydawało się to być dla niej zadowalającą odpowiedzią, ponieważ pozwoliła mi w spokoju dokończyć przygotowania do seansu.

Godzinę później, gdy zacząłem otrzymywać wiadomości od duchów, usłyszałem, jak Karen powiedziała: „Jestem tutaj. Proszę pomóc mojemu Frankiemu!”. Zapytałem tłum. „Czy jest tu Frankie? Ktoś, kto stracił żonę imieniem Karen?”. Natychmiast człowiek w ostatnim rzędzie ostrożnie podniósł rękę. „Frank to ja. I rzeczywiście straciłem żonę o tym imieniu przed kilku laty”. Wstał wraz z kobietą siedzącą obok. „Jestem siostrą Karen, mam na imię Ann”, powiedziała jego towarzyszka. Zobaczyłem, jak Karen pojawiła się obok Franka. Miała długie brązowe włosy, a jej skóra wyglądała na niezwykle miękką. Karen nosiła długą, biało-różową suknię. Co ciekawe, odrywała jeden po drugim płatki białej róży, którą trzymała. Płatki spadały na jej męża. Jej myśli były bardzo intensywne. „Frank, Twoja żona chce byś wiedział, że ona widzi Cię przez cały czas i jest zawsze z Tobą.

Ona wspomina miejsce o nazwie Moonshine. Znasz je?”. „Tak”, odpowiedział. Wyglądał na zaskoczonego, że znam tę nazwę „Spotkaliśmy się tam po raz pierwszy”. „Ona mówi mi, że zwykłeś chadzać tam na tańce z przyjaciółmi”. „W trakcie studiów”, odparł. „To tam się poznaliśmy. Jej, to jest niesamowite!”. Frank był oszołomiony zaistniałą sytuacją. Wydawała mu się ona być mocno surrealistycznym doświadczeniem. „Ona mówi, że jesteś i zawsze byłeś dżentelmenem. Wspomina też imię Crunch lub Cruncher. Czy to Ci coś mówi?”. Ann podniosła dłoń do ust w reakcji na słowa, które właśnie wypowiedziałem. Frank kontynuował: „Tak, w noc, gdy się poznaliśmy był tam też lokalny chłopak imieniem Cruncher. Był nieźle wstawiony i mocno dawał się Karen we znaki. Przesadzał i postanowiłem z tym skończyć”. Dodałem szybko: „Karen mówi, że tak właśnie zrobiłeś”. „Taaak. Rozbiłem butelkę od piwa na jego głowie, a później zjawiła się policja i go zabrała”. Tłum się zaśmiał. „Karen pokazuje teraz, jak stoi za Tobą, podczas gdy Ty siedzisz na metalowym krzesełku na zapleczu”. „Zgadza się. Często tam przesiadywałem. Jej, to jest niewiarygodne”. „Kiwa palcem i powtarza: Sam wiesz lepiej”. „Rozumiem. Co rano i co wieczór chodziłem tam, by zapalić papierosa”. Publiczność westchnęła, poznawszy ten drobny sekret. „Ona mówi, że jest w stanie usłyszeć każdą Twą myśl i osuszyć wszystkie łzy”. Na te słowa Frank rozpłakał się. „Ona była całym moim życiem. Była dla mnie wszystkim”. „Tak, zupełnie jak Ty dla niej”, odparłem.”Ona stara się pomóc Ci w powrocie do życia, ale nie jest jej łatwo nakłonić Cię do spojrzenia w przyszłość. Utkwiłeś we wspomnieniach i nie chcesz się ruszyć choćby o krok. W Twoim sercu nie ma miejsca dla nikogo ani niczego nowego. Ona chce, byś wiedział, że dałeś jej życie”. „Nieprawda. Ja je zabrałem. Powinienem był tam dla niej być. W domu powinny być lekarstwa w momencie, gdy ich potrzebowała”. W tym momencie Frank zaczął się rozklejać, a Ann próbowała go pocieszyć, obejmując go. „Ona mówi, że nadejdzie dzień, gdy pokochasz kolejną kobietę”.

„Nigdy nie kochałem i nie pokocham nikogo poza Karen. Moje serce zostało złamane. Umarło wraz z Karen”. Zgromadzona publiczność wyraźnie współczuła temu mężczyźnie. Frank wywołał reakcję, którą miałem okazję oglądać już setki razy wcześniej. Gdy opuszczona osoba słyszy, że mogłaby na nowo kochać, pierwszym odruchem jest często zaprzeczenie. „Nie, nigdy nie pokocham kogokolwiek innego”. Moim zadaniem jest jednak przekazywanie wiadomości, a nie zmuszanie kogoś do uwierzenia w nią. „To nie wszystko. Miłość ma nieograniczone zasoby”, odparłem. „Ona mówi, że się obawiasz. Przeżywasz swe życie w strachu”. Frank wpatrywał się we mnie. „Nie chcę skrzywdzić nikogo więcej”. W tym momencie wtrąciła się siostra Karen. „On już nawet nie wychodzi z domu. Od ponad dwóch lat nie wyszedł na zewnątrz. To szaleństwo!”. Wtedy Karen przekazała mi kolejną myśl. „Wiesz, kim jest Marcie?”. Frank spuścił wzrok. „Nie. Nie mam pojęcia, o kim mówisz”. „Czy Karen była dla niej niemiła? Mówi, że zdarzyło się to wiele lat temu. Nie powinna była zachować się tak źle. Chce to jej przekazać. Czuje, że musi to zrobić”. „Nie znam żadnej Marcie”. Siostra Karen szepnęła do Franka. „Czy to przypadkiem nie ktoś z czasów uczelni?”, zapytała. Coś do siebie powiedzieli, po czym ponownie zwrócili się w moim kierunku. „Karen życzy sobie, byś udał się do Moonshine i zatańczył dla niej. Obiecuje Ci, że miło spędzisz czas”. „Już nie wychodzę na miasto”, odparł Frank. „Karen błaga, byś poszedł przez wzgląd na nią. Obiecuje, że to wyjście odmieni Twoje życie. Jest bardzo stanowcza. Mówi, że masz świadomość, że jeśli już czegoś zapragnęła, to to otrzymywała”. „Żebyś wiedział!”, wykrzyknął z uśmiechem. „Niech Ci będzie”, zgodził się. „Zrobię to przez wzgląd na Karen”. Zaraz po tym utraciłem kontakt z duchem.

Kilka miesięcy później mój asystent przyniósł mi pocztę. Pośród listów było coś, co wyglądało na zaproszenie. Otworzyłem je i moim oczom ukazał się list:”Drogi Jamesie, chciałbym Ci podziękować za zwrócenie mi mojego życia. Nigdy nie sądziłbym, że jest to możliwe i nie osiągnąłbym tego, gdyby nie doświadczenie z tamtego pamiętnego wieczoru. Kilka tygodni zabrało mi przemyślenie tego, co wtedy mi powiedziałeś, ale w końcu wybrałem się do Klubu Moonshine. Spotkałem tam Marcie, koleżankę ze studiów. Jak ją zobaczyłem, coś drgnęło w moim sercu. Zupełnie o niej nie pamiętałem, aż do tego momentu. Wiem, że to ta Marcie, o której mówiła Karen. Dołączam zaproszenie na ślub i mam nadzieję, że zgodzisz się zaszczycić nas swoją obecnością. Najlepsze życzenia, Frank”. Spojrzałem na zaproszenie wycięte w kształcie serca. Gdy je otworzyłem, przeczytałem: „Moje serce znów jest całe dołącz do Marcie i Franka podczas celebrowania niewyczerpanych zasobów miłości”.

Strach doświadcza ludzi na różne sposoby. Może nas unieruchomić, tak jak zrobił z Frankiem. Spycha nas do miejsca, w którym życie wydaje się niezwykle trudnym wyzwaniem. Wszystko, co robimy jest przesłonięte przez ograniczenia i zniechęcenie powodowane strachem. Za ścianą tego uczucia nie jesteśmy w stanie odnaleźć tego, czego powinniśmy tak naprawdę szukać. Tak jak w przypadku Franka, który nie był wstanie wykonać choćby jednego kroku do przodu dopóty, dopóki Karen nie otoczyła go miłością. Z miłością jego żony, w duchu, był zdolny do odnalezienia większej ilości miłości i szczęścia na Ziemi.

Fragment pochodzi z książki „Niedokończone sprawy. Czego śmierć może nas nauczyć o życiu” Jamesa Van Praagha
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii

https://facet.onet.pl/strefa-tajemnic/milosc-silniejsza-niz-smierc/qxljv8d